Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi justyn1 z miasteczka Bydgoszcz. Mam przejechane 17949.63 kilometrów w tym 2328.69 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.60 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy justyn1.bikestats.pl
  • DST 68.67km
  • Teren 12.00km
  • Czas 03:15
  • VAVG 21.13km/h
  • VMAX 45.67km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • HRmax 184 ( 91%)
  • HRavg 141 ( 69%)
  • Kalorie 2254kcal
  • Sprzęt Bulls
  • Aktywność Jazda na rowerze

Są takie magiczne ścieżki...

Niedziela, 13 kwietnia 2014 · dodano: 14.04.2014 | Komentarze 0

Są takie magiczne ścieżki, gdzie nie można się powstrzymać od szybkiej jazdy, bo jak to zrobić gdy przyciąganie jest tak silne, że rower sam jedzie?

7:00 słyszę dźwięk budzika. Otwieram oczy i pierwsze spojrzenie kieruję na okno. Pochmurno, ale nie pada, jeszcze nie. Gdy doszłam już do momentu aż miałam kask na głowie i brałam plecak przyszedł sms: "u mnie już pada, ale tak lekko". Zaczęły się rozważania, jechać - nie jechać. Patrze na zegar 7:45, miałam już wyjeżdżać, żeby na 9:00 spokojnie dotrzeć na zbiórkę, ale za moim oknem widzę ludzi z parasolami. Czekam 15 minut, wciąż rozważając czy jechać. W Nakle przestaje padać, w Bydgoszczy ciągle kropi. Ostateczna decyzja: "najwyżej zmokniemy, z cukru nie jesteśmy". Gdy w końcu wyjechałam o 8:00 okazało się, że pada mocniej niż myślałam. W połowie drogi do Nakła spotykam się z Szymonem, który po mnie wyjechał i grzejemy na rynek. Akurat gdy dojeżdżaliśmy wszyscy wyruszali. Byliśmy w szoku, skąd tyle ludzi? Tempo słabiutkie, nie ma jak poszaleć, dzieciaki z technikum powoli zaczynały pokazywać zmęczenie. Pogoda się poprawia, wychodzi słońce, jednak silny wiatr nie ustaje i nagle po jeździe dziurawym asfaltem, przyszedł moment na który czekałam. Zjeżdżamy z asfaltu na magiczną ścieżkę. Czuć jak rower sam zaczyna jechać, nie pedałujesz, to jest jakieś dziwne przyciąganie. Oglądamy się czy reszta zjechała za nami, jadą. No to i my ruszyliśmy. Żal było się nie rozpędzać, nie ścigać, nie bawić tą szutrową ścieżką. Trochę górek, genialny zjazd na którym można się niesamowicie rozpędzić i nagle ostre hamowanie w głowie, milion myśli jak wyjść z zakrętu cało, wpadnę do rowu czy nie. Uff jakoś się udało i uśmiech Szymona - "a tak się zastanawiałem właśnie czy wyrobisz na zakręcie". Poczekaliśmy w miejscu postoju kilka minut aż reszta się zjedzie kolejne kilkanaście aż odpoczną i znowu się urwaliśmy już na ostatnim odcinku do Nakła. Przy rynku poczekaliśmy aż ktoś w końcu podjedzie, pożegnaliśmy się i pojechaliśmy na obiadek ;-)
Kategoria 30-100 km



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa yciow
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]