Info
Więcej o mnie.
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2016, Wrzesień3 - 0
- 2016, Sierpień9 - 2
- 2016, Lipiec5 - 0
- 2016, Czerwiec7 - 0
- 2016, Maj10 - 0
- 2016, Kwiecień8 - 0
- 2016, Marzec8 - 0
- 2016, Luty5 - 0
- 2016, Styczeń1 - 0
- 2015, Grudzień1 - 0
- 2015, Listopad2 - 0
- 2015, Październik3 - 0
- 2015, Wrzesień12 - 0
- 2015, Sierpień12 - 0
- 2015, Lipiec16 - 0
- 2015, Czerwiec10 - 0
- 2015, Maj7 - 0
- 2015, Kwiecień14 - 0
- 2015, Marzec9 - 0
- 2015, Luty7 - 0
- 2015, Styczeń1 - 0
- 2014, Grudzień4 - 0
- 2014, Listopad9 - 2
- 2014, Październik5 - 0
- 2014, Wrzesień9 - 0
- 2014, Sierpień14 - 0
- 2014, Lipiec17 - 0
- 2014, Czerwiec5 - 0
- 2014, Maj13 - 0
- 2014, Kwiecień11 - 2
- 2014, Marzec9 - 0
- 2014, Luty4 - 1
- 2014, Styczeń3 - 0
- 2013, Grudzień6 - 0
- 2013, Listopad5 - 0
- 2013, Październik4 - 0
- 2013, Wrzesień7 - 0
- 2013, Sierpień19 - 0
- 2013, Lipiec17 - 2
- 2013, Czerwiec5 - 4
- 2013, Maj6 - 2
- 2013, Kwiecień11 - 3
- 2013, Marzec1 - 0
- 2013, Luty4 - 1
- 2012, Grudzień1 - 1
- 2012, Listopad3 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Wrzesień12 - 0
- 2012, Sierpień17 - 0
- 2012, Lipiec19 - 0
- 2012, Czerwiec21 - 0
- 2012, Maj13 - 0
- 2012, Kwiecień4 - 0
- 2012, Marzec11 - 0
- 2012, Luty1 - 0
- 2011, Listopad2 - 0
- 2011, Październik3 - 0
- 2011, Wrzesień6 - 0
- 2011, Sierpień8 - 0
- 2011, Lipiec2 - 0
- 2011, Czerwiec3 - 0
- DST 68.67km
- Teren 12.00km
- Czas 03:15
- VAVG 21.13km/h
- VMAX 45.67km/h
- Temperatura 13.0°C
- HRmax 184 ( 91%)
- HRavg 141 ( 69%)
- Kalorie 2254kcal
- Sprzęt Bulls
- Aktywność Jazda na rowerze
Są takie magiczne ścieżki...
Niedziela, 13 kwietnia 2014 · dodano: 14.04.2014 | Komentarze 0
Są takie magiczne ścieżki, gdzie nie można się powstrzymać od szybkiej jazdy, bo jak to zrobić gdy przyciąganie jest tak silne, że rower sam jedzie?7:00 słyszę dźwięk budzika. Otwieram oczy i pierwsze spojrzenie kieruję na okno. Pochmurno, ale nie pada, jeszcze nie. Gdy doszłam już do momentu aż miałam kask na głowie i brałam plecak przyszedł sms: "u mnie już pada, ale tak lekko". Zaczęły się rozważania, jechać - nie jechać. Patrze na zegar 7:45, miałam już wyjeżdżać, żeby na 9:00 spokojnie dotrzeć na zbiórkę, ale za moim oknem widzę ludzi z parasolami. Czekam 15 minut, wciąż rozważając czy jechać. W Nakle przestaje padać, w Bydgoszczy ciągle kropi. Ostateczna decyzja: "najwyżej zmokniemy, z cukru nie jesteśmy". Gdy w końcu wyjechałam o 8:00 okazało się, że pada mocniej niż myślałam. W połowie drogi do Nakła spotykam się z Szymonem, który po mnie wyjechał i grzejemy na rynek. Akurat gdy dojeżdżaliśmy wszyscy wyruszali. Byliśmy w szoku, skąd tyle ludzi? Tempo słabiutkie, nie ma jak poszaleć, dzieciaki z technikum powoli zaczynały pokazywać zmęczenie. Pogoda się poprawia, wychodzi słońce, jednak silny wiatr nie ustaje i nagle po jeździe dziurawym asfaltem, przyszedł moment na który czekałam. Zjeżdżamy z asfaltu na magiczną ścieżkę. Czuć jak rower sam zaczyna jechać, nie pedałujesz, to jest jakieś dziwne przyciąganie. Oglądamy się czy reszta zjechała za nami, jadą. No to i my ruszyliśmy. Żal było się nie rozpędzać, nie ścigać, nie bawić tą szutrową ścieżką. Trochę górek, genialny zjazd na którym można się niesamowicie rozpędzić i nagle ostre hamowanie w głowie, milion myśli jak wyjść z zakrętu cało, wpadnę do rowu czy nie. Uff jakoś się udało i uśmiech Szymona - "a tak się zastanawiałem właśnie czy wyrobisz na zakręcie". Poczekaliśmy w miejscu postoju kilka minut aż reszta się zjedzie kolejne kilkanaście aż odpoczną i znowu się urwaliśmy już na ostatnim odcinku do Nakła. Przy rynku poczekaliśmy aż ktoś w końcu podjedzie, pożegnaliśmy się i pojechaliśmy na obiadek ;-)
Kategoria 30-100 km


